across_the_inside

podstawowe...
początek
[Księga gości]
warto...
across my photos
last.fm
G-Punkt
The Big Picture
wędrują...
yours
Kat.
tostaky
p-apier czyli Piotr:owski
dziewczyna z parasolem
panna pensjonarka
euterpee
jtrotti
Bóg nas nienawidzi

było | będzie
Photobucket



16 maja 2012 1



świat jednak nie jest pełen superbohaterów. nie kryją się w cieniach i na dachach, by śpieszyć z pomocą społeczeństwu uciśnionemu przez dyktatorów i jednostki chore ambicją władzy. nie walczą z super-złoczyńcami, bo na nich też panuje deficyt. nie atakują nas armie innych planet, ani wybudzeniu po wiekach tytani. bogowie na Olimpie i w Asgardzie dawno już przeszli na zasłużoną emeryturę i nie zaprzątają sobie głowy niższym światem prochu, pyłu i całej reszty prezentów Pandory. i nawet, w tak podobno pełnej ich Ameryce, nie sposób spotkać ani jednego, choć powinni się zderzać w powietrzu nad Manhattanem. poza tym jaki kraj tacy supermeni. my mamy tylko kpt. Wronę. 
kiedy byłem mały w telewizji leciał amerykański serial o dziewczynce, której ojciec był kosmitą, matka natomiast ziemianką. dzięki temu posiadała ona parę nadprzyrodzonych zdolności. potrafiła np. 'zamrażać czas' na ziemi poprzez zetknięcie palców wskazujących. jak ja jej zazdrościłem wtedy tej zdolności. zatrzymywania czasu i spacerowania pomiędzy zamrożonymi ludźmi. nie potrzebowałbym nawet zdolności do teleportacji. i tak mógłbym się przemieszczać w mgnieniu oka dla innych. albo tylko taka teleportacja. możliwość bycie kiedy się chce i gdzie tylko ma się ochotę udać. Japonia, Egipt, Antarktyda. hop do USA bez ubiegania się o wizę. 
albo latanie. chrzanić wszystko inne. oderwać się od tej ciężkiej i krępującej planety chociażby tylko nogami i straszyć ptaki w chmurach. latanie to przecież wolność. niczym nieskrępowana i moja własna. albo chociaż pobujać się na pajęczynie jak spider-man. z tym, że tym moim mieście raczej kończyłbym na jednym budynku. no i ile można się bujać dookoła Sky Tower. 
nie ma superbohaterów i nie było. nie ma nawet co marzyć, że po ugryzieniu przez genetycznie zmodyfikowaną mysz będziemy mogli przeciskać się przez wszystkie szpary. jednak jest to jedna z tych tęsknot, które mocno zakorzeniły się na dnie serca i czekają, aż kiedyś zaświeci słońce dla mutantów i nie będą to tylko pomidory. 
na razie więc zostaje mi tylko pójść do kina by z Hulkiem miażdżyć i przez 2 godziny być znów małym chłopcem wpatrującym się w obrazki komiksu. 


 great unknown





Szablony wykonał: Htsz, pobrano z: Szablony.Blogowicz, powered by blog